niedziela, 20 stycznia 2013

28. Jay ♥

Była wigilia. Kolejne święta spędzone z rodziną, sztuczna atmosfera, sztuczne szczęście. W dodatku byłaś świeżo po rozstaniu z chłopakiem, którego naprawdę kochałaś. Wiedziałaś, że w mieście jest jeden bar, który jest czynny nawet w święta, bo właściciel miał spore długi, a jego rodzina zginęła w wypadku. Długo nie zwlekałaś nad decyzją. Wymknęłaś się z domu, niezauważona. Chciałaś porządnie się upić. Wyszłaś, mocno padał śnieg. Było ci trochę zimno. Po 10 minutach drogi dotarłaś tam, gdzie chciałaś. Weszłaś do środka. Zdjęłaś płaszcz. Nie było nikogo, poza tobą i barmanem. Zamówiłaś martini. Po dwóch zaczęło trochę kręcić ci się w głowie. Po chwili drzwi się otworzyły, wszedł jakiś młody chłopak. Usiadł obok ciebie. Chwilę milczał. Ale zdecydował się w końcu odezwać.
- Co takiego się stało, że nie spędzasz tej wigilii w domu, z rodziną?
- Chłopak mnie rzucił. Poza tym nie lubie świąt. A ty?
- Mnie zostawiła dziewczyna. Też nie przepadam za świętami. Jak masz na imię?
- [t.i.]
- A ja Jay, miło mi cię poznać.
Zamówił sobie to co ty. Piliście i rozmawialiście dość długo. Dość dużo polało się też alkoholu.
Rano obudziłaś się w jakimś obcym dla ciebie miejscu. Byłaś naga. Obok ciebie leżały tylko ubrania Jaya. Nieźle popiłaś! Ubrałaś się tylko i wybiegłaś z domu. Kompletnie nie kojarzyłaś tej ulicy, co dodatkowo utrudniał ci padający bezustannie śnieg. Jakimś cudem dotarłaś do domu. Meczyli cie pytaniami, a ty nie miałaś ochoty ani tymbardziej zamiaru przed nikim się tłumaczyć. Zadzwonił twój telefon, zapisany(dzwoniący) Jay Wigilia. Nie chciałaś z nim rozmawiać. To...to był tylko impuls, chwila zatracenia, zapomnienia.

*
Tydzień póżniej zorientowałaś się, że jesteś w ciąży. Wahałaś się co masz zrobić? Urodzić czy usunąć? Nie chciałaś tej ciązy! To było dziecko Jaya. Bałaś się do niego zadzwonić i mu o tym powiedzieć. Nie zrobiłaś tego, bo... nie starczyło ci odwagi. Zdecydowałaś się urodzić. Ale wiedziałaś,że jako samotnej matce nie będzie ci łatwo.
*
Dziś urodziłaś. Niestety bliźniaczki. Mówi się, że to podwójne szczęście a dla ciebie to podwójny ciężar. W dodatku są bardzo podobne do ojca! 
*
Twoje dzieci mają pięć lat. Dziś po raz pierwszy zapytały cię o tatusia, a ty skłamałaś. Powiedziałaś że tatuś nie żyje, jest w niebie. Czujesz się podle. Jesteś najgorszą matką na świecie, gorzej już być nie może. Nie radzisz sobie. co prawda matka ci czasem pomaga, ale to twoje dzieci! Słyszysz dzwonek do drzwi. Otwierasz je. Stoi w nich Jay z bukietem kwiatów.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś, nie zadzwoniłaś?
- Po co miałam ci zawracać głowę? 
- Po co? Mamy dzieci! Gdybym wiedział pomógł bym ci
- Nic nie możesz zrobić. Nie chce twojej litości
- Litości???????? Jeśli mam być ojcem z litości to nie chce nim w ogóle być. Nie chodzi o litość, chce patrzeć jak one dorastają. Daj nam szanse
Podchodzi do ciebie, całuje.
*
Dziś z Jayem bierzecie ślub. Jesteś najszczęsliwszą dziewczyną na świecie. I pomyśleć, że ta jedna wigilia odmieniła wasze życie...
__________________________
Nie wiem czy go tu nie dodawałam, ale chyba nie xD

sobota, 19 stycznia 2013

27. Wszyscy ♥

1. Nathan
Siedzisz w swoim pokoju. Jesz Nutelle. Nagle dzwoni do ciebie ktoś z nieznanego numeru. Niepewnie, ale odbierasz.
N: Musimy się spotkać, za 10minut w parku.- mówi nieznajomy
Długo zwlekasz, znaczy niedługo, tylko jakieś 2minuty i 37 i 1setna sekundy, po której wybiegasz z domu. Jesteś ciekawa kto to. Siadasz na ławce w parku i czekasz. Po chwili zjawia się Nathan, kumpel twojej przyjaciółki.
Ty: Hej. Nawet jak chcesz z kimś pogadać, to nie teraz. Czekam na kogoś.- mówisz
N: Wiem, czekasz na mnie.
Ty: ???
N: Bo ja... od da da da dawna chcia chcia chciałem ciii
Ty: Nathan przestań się jąkać!
N: Coś pooowiedzieć
Szlag cie już trafiał jak słuchałaś tego jąkania.
Ty: No mów wre wre wreszcie- postanowiłaś gadać jak on, a co masz być gorsza?
N: Lubię placki
Ty: Tylko po to mnie tu ściągnąłeś, żeby mi to powiedzieć?
Widzisz jakieś zakłopotanie w jego oczach, jakby się bał.
N: Kocham cię!
Krzyknął i uciekł.

2. Tom
Jak zawsze siedzisz na kanapie z gazetą w ręku. Tom akurat ogląda mecz. Nie ma w gazecie nic ciekawego, dla zabawy czytasz horoskop.
Ty:Tom, jaki masz znak zodiaku?-pytasz
T: Spalony!- krzyczy
Od kiedy jest taki znak zodiaku? Próbujesz jeszcze raz:
Ty: Nie ma!
T: Jak nie ma jak sędzia uznał?!

3.Jay
Oglądasz z Jayem wasz ulubiony serial- Supernatural.
Ty: Jay, patrz ten Sam jest do ciebie podobny
Patrzysz na Jaya a on na ciebie. Po chwili odwraca się do ciebie plecami.
Ty:  Ej, co jest?
J: On ci się podoba bardziej niż ja!
Ty: Nieprawwda! On nie ma twoich loczków!

4. Max
Zaraz wychodzicie z Maxem do restauracji. A jego wciąż nie możesz znaleźć. Latasz po całym domu, jak głupia. Ktoś puka do drzwi. Otwierasz. Wchodzi Max a za nim kelner i orkiestra. Jesteś zaskoczona, miło zaskoczona. Idziecie do salonu. Max wyciąga gitarę z szafy i gra dla ciebie Glad you came. Potem jecie romantyczną kolację.
M: Nie chciałem iść do restauracji, tam było za dużo ludzi
Klęka przed tobą, wyjmuje pierścionek.
M: Wyjdziesz za mnie?
Ty: TAK!!!!!!!!


5. Siva
Nie możesz spać w nocy, bo Seev cały czas się drze.
S: Kocham cię, kocham cię, kocham cię- krzyczy
Ty: No ja ciebie też, uspokój już się
S: Kocham cię...Nutello
Ty: Co?
S: To ty nie masz na imię Nutella?

wtorek, 1 stycznia 2013

26. Nathan ♥

Jesteś na spotkaniu przyjacielskim The Wanted.Rozmawiacie,śmiejecie się,nagle ktoś oblewa Cię czymś,idziesz do pokoju przebrać się.Włączasz radio,akurat leci "Turn me on".Ściągasz mokrą koszulkę,rzucasz ją na podłogę,nie przejmujesz się tym.Słyszysz że ktoś wchodzi do pokoju,odwracasz się widzisz Nathana-twojego chłopaka.Szybko narzucasz na siebie pierwszą lepszą rzecz.Nath podchodzi do Ciebie i zaczyna całować,po chwili popycha Cię tak,że siadasz na krześle,on siada na Tobie okrakiem.Wiedziałaś,że on nie chce aby były to tylko pocałunki,tylko,że liczy na coś więcej
-O tak podniecasz mnie-mówi intrygującym głosem

-Ale,przecież chłopaki i wgl..-mówiłaś,mimo iż też miałaś ochotę
-Widzisz ich tu gdzieś?-mówił coraz bardziej napalony
-Pod warunkiem,że masz gumkę
-Kurwa...zaraz wracam-wyleciał z pokoju niczym torpeda,co ciekawsze sklep był oddalony o jakieś 500m od domu,w którym byliście a on wrócił szybciej niż w ciągu 5minut
-Co robisz?-powiedział,gdy zobaczył,że coś majstrujesz z radiem
-Lubię się kochać przy Beatelsach-oznajmiłaś(Manchester-Lubię twoje włosy mi się przypomniało ^^)
Nathan położył się na łóżku,widać że liczył na twoją inicjatywę.Zaczęłaś zdejmować mu koszulkę,całowałaś przy tym jego nagi umięśniony tors,powoli zaczęłaś schodzić pocałunkami coraz niżej,zjechałaś do spodni,zgrabnie zębami rozpiełas pasek,zdjęłaś potem spodnie.Rozbawiły cię jego bokserki "Mały ale wariat".Bardzo chciałaś się o tym przekonać.Zgrabnym ruchem pozbyłaś się ich.Na bokserkach kłamali,przynajmniej co do ekhem rozmiaru.Po chwili tzw.przyjaciel twojego  chłopaka znajdował się w twojej jamie ustnej xD Widziałaś jak wielką przyjemność mu to sprawiało.Po chwili znalazłaś się na dole,teraz to Nath był guru ^^ Powoli zaczął całować najpierw twoją szyję,potem dekolt,później pieścił twoje piersi,od czasu do czasu przygryzał sutki,ale robił to bardzo delikatnie,a zarazem nachalnie.Po chwili przerwał pieszczoty i ruszył w stronę grającego urządzenia elektrycznego
-Co ty robisz?-powiedziałaś oczekując natychmiastowej odpowiedzi
-Nie lubię tej piosenki,zmienie-powiedział i włączył "Sexy and I know it"
-Pokaż na co Cię stać-powiedziałaś

Zrobił dla Ciebie mini pokaz swojej seksualności,tyle że nie tak jak w teledysku,w sensie ze bez bokserek xD

-A teraz chodź do mnie,odebrać nagrodę
Po chwili wszystko wróciło do "normy".Nathan znów zajmował się tobą.Włożył dwa palce w Ciebie,jęczałaś z podniecenia,ale chciałaś aby w końcu wszedł w Ciebie,długo na tę chwilę czekać nie musiałaś.Najpierw jednak podał ci prezerwatywe,Polizałaś ją,poczułaś smak bananowy xD Jak to mówiła twoja BF padnij na klana i poczuj smak banana xD Założyłaś bardzo starannie prezerwatywę
-No to gotowi,do startu,start!!-okrzyknął Nathan i wszedł w Ciebie,jego ruchu były bardzo powolne
-Mógłbyś ruszać się szybciej,nawet żółwie mają szybsze tempo niż ty w tej chwili
Nathan tak też zrobił,jego ruchy były coraz szybsze i szybsze,nie mogłaś wytrzymać z emocji.Poczułaś,że zaraz dojdziecie,jednak nie chciałaś tego,chciałaś aby ta chwila trwała jak najdłużej jak tylko się da.
-Dobra teraz finisz-powiedział Nathan,doszliście.Zaczeliście się całować,szepcząc do ucha sobie "Kocham Cię".Po chwili rozległy się pukania do drzwi i krzyki "Czy ktoś tam jest,to chyba złodziej,dzwonimy na policję".Najwidoczniej musieli usłyszeć wasze jęki,albo dźwięk skrzypiącego łózka.Szybko się ubraliście i wyszliście z pokoju
-Co tam się działo?-pytali przerażeni zgromadzeni
-Rura poszła...-oznajmił Nath,patrząc na Ciebie z uśmieszkiem
_________________-
Tego też pewnie niewiele osób czytało ;D Tak, będę dodawać te starocie ;')

niedziela, 30 grudnia 2012

25. Max ♥

Od dawna chodzisz już do tej szkoły,jednak jego wcześniej nie widziałaś.Od razu się zakochujesz.Początkowo nic o nim nie wiesz.Ale zaczynasz wypytywać swoich koleżanek.Wiesz już że nazywa się Max George i jest od ciebie starszy o jakieś trzy lata.Stopniowo zbierasz coraz więcej informacji,wiesz już jakie ma zainteresowania,jakiej muzyki słucha,gdzie mieszka itp.Jednak tobie to że jest starszy nie przeszkadza,Rozpoczynasz "akcję zwrócenia na siebie uwagi". Akcja nie przynosi jednak takiego efektu jakiego byś oczekiwała.Co prawda on odwzajemnia twoje uśmiechy,ale tobie nie o to chodzi.Zbliża się dyskoteka.Razem z [i.t.p]robicie się na tzw."bóstwo".Szukasz go wzrokiem po całej sali aż w końcu zauważasz jego łysy łebek wśród dobrze bawiących się ludzi.Wszyscy ciągną cię do niego.Ale jesteś zbyt nieśmiała,boisz się przełamać i zrobić pierwszy krok,bo przecież już próbowałaś.Napisałaś do niego,ale on zbywał cię cały czas,Koleżanki tłumaczyły ci,że on też się wstydzi.Ty jednak wiesz swoje.Wychodzisz z sali zrezygnowana jednak słyszysz
-[t.i]-ktoś cię woła,odwracasz się jednak nikogo nie widzisz.Idziesz dalej,ale jednak jakaś siła,podświadomość każe ci odwrócić głowę.To co widzisz trochę cię bawi,nie ukrywasz swojego śmiechu.Max'a niesie grupka prawdopodobnie jego kolegów,stawiają go przed tobą.Patrzycie sobie głęboko w oczy.Jednak ty tchórzysz i uciekasz na ławkę,siadasz wystraszona,nie wiedząc co robić.Po chwili przychodzi do ciebie Max,siada obok ciebie i zaczyna delikatnie i czule cię całować.Sama nie wiesz czemu ale uciekasz od niego.Po chwili zastanowienia wracasz,on dalej jest tam gdzie był.Przysiadasz się do niego i przepraszasz za swoje zachowanie.On bez chwili zastanowienia ponownie cię całuje.


Parę dni później
Jesteście z Maxem parą,można powiedzieć że oficjalnie.Spędzacie ze sobą dużo czasu.Najważniejsze że nie jesteście tylko parą ale też przyjaciółmi.Jego koledzy również cię polubili.
____________________________________________
Imagin z tamtego bloga, bo publikowałam też na innym, bo ktoś ostatnio miał wątpliwości. Nie. Nie kopiuje! To pierwszy imagin jaki napisałam, dlatego taki beznadziejny. Ale nie wszysyc go czytali, a ja nie mam pomysłu na nowe, więc dodaje takie starocie.

piątek, 28 grudnia 2012

24. Nathan ♥

Dla Kasi J. ♥


Spędzałaś święta Bożego Narodzenia w domu swojego chłopaka Nathan’a Sykes’a. Byliście ze sobą tylko pół roku, ale jego rodzice polubili Cię od razu. Siedzieliście przy stole i spożywaliście wigilijną wieczerzę. Miałaś na sobie sukienkę z krótkim rękawkiem z błyszczącym kołnierzem. Oczywiście sukienka była na pół uda. Siedziałaś oczywiście koło Nathan’a, lecz chłopak definitywnie był już znudzony, a skąd to wiedziałaś, no wiadomo nie po twarzy bo uśmiechał się i żywo rozmawiał z rodzicami ty również. Ale jedno nie pasowało do załączonego obrazka. Nathan’a ręka błądziła wzdłuż twojego uda. Nie przeszkadzało Ci to a nawet sprawiało przyjemność. Po tym geście wiedziałaś, że chce on spędzić trochę sam na sam, i pobawić się po raz 7862589669 w zapoznanie ciał. Ty jednak wiedziałaś, że nie wypada, tak wychodzić podczas Wigilii, lecz Nathan był zniecierpliwiony, a czemu? Ponieważ jego ręka, wgłębiała się dalej. Postanowiłaś zrobić mu na przekór, i siedzieć z jego rodzicami jak najdłużej. W pewnej chwili wstał i powiedział, że jest zmęczony i wyszedł do swojego pokoju. A ty dalej tkwiłaś w rozmowie z bliskimi twego chłopaka. Lecz Ciebie też powoli to nudziło, więc grzecznie przeprosiłaś i wyszłaś. Gdy weszłaś do pokoju ujrzałaś śpiącego księcia. Żeby go nie obudzić wyszłaś szybko do łazienki. Tam wzięłaś szybki prysznic i zauważyłaś że zapomniałaś piżamy. Więc weszłaś do pokoju z myślą iż tamten dalej śpi. Widział Cię nie raz nagą, ale ta sytuacja była krępująca. Ale się przemogłaś. Szukałaś wszędzie t-shirt’u Nathan’a i swoich majtek, lecz nie dane Ci było je znaleźć. Postanowiłaś jednak obudzić śpiącą królewnę.
- Nath, kotku! – potrząsłaś nim lekko. Lecz ten nie wydał z siebie żadnej reakcji. – Nathan do cholery! Wiem, że nie śpisz!
- O [T.I.] już przyszłaś. Mrr, ale masz ciałko. – no tak przy poszukiwaniu piżam zaświeciłaś lampkę.
- Nie denerwuj mnie tylko oddaj to co moje! Zimno mi chcę się ubrać i spać! – powoli irytował Cię ten człowiek. Ale kochałaś go tak samo mocno za każdym razem.
- A co z tego będę miał? – seksowny ruch brwiami jedno perfekcyjne pociągnięcie za rękę i już leżałaś na nim.
- Teraz? Nathan przerabialiśmy to rano. – uzależniony od seksu, to będzie pisało na jego nagrobku. Pięknie rozmyślam o śmierci mojego chłopaka.
- No [T.I.] rano było dawno. A po pierwsze teraz to nie masz wyboru skarbie. – warunki będzie mi stawiał dziad jeden. No niech mu będzie.
- Jezu Nath…
Na te słowa, zaczął obdarowywać mnie dzikimi pocałunkami. No nie żeby coś ale tlen do życia też jest podobno potrzebny. Więc odepchnęłam go lekko od siebie. I żeby było sprawiedliwie, bo ja to naga na nim leżałam więc trzeba pozbyć się spodni Nathan’a. Na noc gaci nigdy nie zakłada. Skąd to wiem. Hmm, jestem jego dziewczyną. No to teraz mamy równouprawnienie. Tak, tak.
- Nath, ale szybko, śpiąca jestem. – a bo mnie posłucha. Bo czasem to jak ściana jest. – I pamiętaj w tym domu są inni.
- A co im tez mam sprawić przyjemność? No kotku nie przesadzaj. Wiesz co ja przeżywałem gdy Jess robili? A więc chcą mieć wnuki to pocierpią. – wspominki?
- To się kotku nie podsłuchuje. – dałam mu buziaka, ale ten wykorzystał sytuację i zwykły buziak przerodził się w wyścig języków. Przeturlaliście się po łóżko i Nathan górował nad tobą. Z pocałunkami zjeżdżał co raz niżej, wiedząc że sprawia mi to nie lada euforię. Ale nie doszedł tam gdzie chciał, po prostu nie miał na to ochoty i wrócił tą samą drogą do twoich ust. By w trakcie ostrej wymiany sliny niepostrzeżenie wejść we mnie. Zrobił to tak brutalnie, że z mojego gardła wyszedł dziwny dźwięk. Ale to nam nie przeszkadzało. Moje ręce wylądowały w jego włosach, nie wiem czemu ale jego to bardziej nakręcało. A jego na moich piersiach. Tak dwa kłębki wełny i kociak. Tak można to zilustrować. Nathan robił z nimi co tylko chciał, nie miałam mu tego za złe. Przecież sam kiedyś powiedział i to przy chłopakach ‘One są moje, nikt inny nie może na nie patrzeć, ani dotykać.’ Na to wspomnienie, dałaś mu niespodziewanego buziaka, zawsze tak robiłaś, gdy jakieś wydarzenie wróciło do twoich myśli. Postanowiłaś, że skoro nie dał Ci spać i był taki cwany to ty też masz prawo się zabawić. Tak wykręciłaś wasze nogi, że z łatwością reszta twojego ciała wylądowała na Nathanie. Usiadłaś na nim okrakiem i zaczęłaś całować jego nagi kaloryfer. Wiedziałaś, że uwielbia takie pieszczoty. Gdy doszłaś do jego przyjaciela, no który można powiedzieć był duży. Słabe określenie był zajebisty. Wzięłaś go do buzi i ssałaś go. Gdy Nath ściśnął w pięściach twoje włosy, wiedziałaś że zaraz dostanie orgazmu. I właśnie jego soki spłynęły do twojej buzi, połknęłaś je bez problemu, oblizałaś się i złożyłaś takiego buziaka na ustach Sykes’a jakiego nigdy nie czuł. Wiedziałaś, że Nath, będzie chciał się odwdzięczyć, lecz żeby pokazać mu że nie musi i chcesz abyście poszli spać po prostu wzięłaś z łóżka swoją piżamę i ubrałaś się w nią, by po chwili wskoczyć do ciepłego łóżka, i usunąć u boku tego cudownego mężczyzny. Wtuliłaś się już w słodko śpiącego jak dziecko Nathan’a i sama udałaś się do krainy snu, aby móc marzyć o waszej przyszłości.

23. Tom ♥

Dla Martyny F. ♥


Dzisiaj miał się odbyć koncert zespołu twojego chłopaka. Tom, obiecał, że po Ciebie przyjedzie. Byłaś już gotowa. Miałaś nadzieję, że twój mężczyzna, chociaż zmęczony po koncercie zostanie u Ciebie na noc. Ubrałas małą czarną do połowy uda, czarne szpilki. Specjalnie pod sukienkę ubrałaś skromną koronkową bieliznę. Chwilę czekałaś na Toma, ale po długich oczekiwaniach książę w czarnym rumaku zjawił się. Gdy zobaczył Cię tak ubraną, zauważyłas w jego oczach dziwny blask, takiego jeszcze nie widziałaś
- Hej [T.I.], już wiem dla kogo się tak wystroiłaś
- Dla Maxa? – lubiłaś grać w te gierki, to go bardziej napalało, by zaznaczyć że jestes jego, ale nie że traktował cię jak rzecz.
- A co nagle zaczęłas kręcić z Maxem, może zadzwonić po niego, aby on Cię zawiózł na miejsce? – on za każdym razem brał to na serio, próbowałas utrzymać powagę, ale jebłaś smiechem na całe podwórko.
- Kochanie, kocham Cię wkręcać, a ty zawsze reagujesz tak samo, a teraz chodźmy! – nie było dane Ci zrobić kroku, bo ktoś złapał Cię za biodra i przyparł o drzwi twojego mieszkania.
- Bez nagrody, ani rusz. – w jego oczach błysnęły iskierki żądzy, tak pragnął Cię tu i teraz.
- Ale… - nie pozwolił Ci dokończyć, bo zaczął Cię dziko całować, oddawałaś każdy pocałunek, bo opieranie się było by złe. Schodził coraz niżej, obdarowywał każdy nowo poznany kawałek twojego ciała, nie chciałaś robić tego na polu. Tom chyba zrozumiał, bo nie oddałas mu się w pełni stałaś sztywno.
- Kotku, coś się stało? – na chwilę zaprzestał pocałunków i spojrzał z czułością na Ciebie
- Nie tylko, mieliśmy jechać na koncert i nie róbmy tego na polu. – po tych słowach zrobiło Ci się lepiej, a Tom zrozumiał o co Ci chodzi, więc wziął Cię za rękę i wprowadził do twojego mieszkania. A tam pierwsze co ujrzał, była kanapa. Ty byłaś jak marionetka, chociaż widząc jak patrzy na Ciebie twój bóg seksu, też miałaś na niego wielką ochotę. Czasem takie macie , że szybkie numerki wychodzą wam w przeróżnych miejscach. Mini kibel w samolocie. Na samo wspomnienie, buźka Ci promienieje, Tom na twój uśmiech się przeraził
- Złotko, jestem brudny czy coś? – popatrzył na Ciebie dziwnym wzrokiem, do Jarosławia mnie trzeba odwieźć…
- A bo wiesz, no hahahaha. Przypomniał mi się nasz stosunek podczas lotu do USA. W samolocie. I twój szept ‘Kotku no proszę Cię jeszcze 2 godziny do lądowania’
- No ale tam było nie wygodnie, tu patrz cały dom nasz! – i pokazał rękę na cały salon.
Nie odpowiedziałaś, bo Tom zaczął rozpinać twoją sukienkę. Szybkim ruchem, rzucił ją za siebie, a gdy zobaczył twoją skąpą bieliznę, na jego twarz wtargnął łobuzerski uśmiech. Ty nie byłaś jednak obojętna i też zaczęłas ściągać z niego koszulę, oraz spodnie. Łatwo poszło. Staliście przy sobie w samej bieliźnie, pożądanie w tym pokoju sięgało zenitu. Namiętność waszych pocałunków zmieniła się w bezczelną dzikość. Podczas tych jakże ostrych styknięć ust i języków zdzieraliście z siebie bieliznę. Tom wszedł w Ciebie szybko, a ty paznokcie wbiłaś, w jego umięśnione, jędrne pośladki. Gdy Tom opadał z sił szepnęłaś mu:
- Bezczelnie, ostro, mocno, grzesznie. – zrobiłaś to tak zmysłowo, że Tom  łapsnął twoje usta swoimi i zmienił swoje ruchy na szybsze i to o wiele. Po prostu wiedział, że musi dogodzić swojej kobiecie. Ty, aż z tego podniecenia przygryzłaś wargę Parker’a. Ten odwdzięczył się, swoimi sokami w twoim wnętrzu, lecz nie udało mu się bo doszliście w tym samym momencie i się ze sobą wymieszały. Wyszedł z Ciebie i zaczęliście się ubierać, Tom zrobił to szybciej i pomógł Ci zasunąć sukienkę, szepcząc Ci do ucha
- Twoje ciało moje ciało omotało, Twoje piersi, Twoje dłonie, Twoje uda, Twoje oczy, Twoje nóżki czynią cuda. -  Za te słowa sprzedałaś mu soczystego buziaka i wyszliście z domu.

czwartek, 27 grudnia 2012

22. Nathan ♥

Dla Karoliny K. ♥



Był już późny wieczór. Wróciłaś od siostry, z jej 2 letnim synkiem [I.D.]. Będziesz się nim zajmować przez kilka dni, ponieważ jego rodzice, wyjeżdżają, do Hiszpanii w ramach swojej rocznicy ślubu. Gdy otwarłaś drzwi udałaś się z małym prosto do salonu. A tam widok, no jak dla Ciebie częsty. Twój chłopak oglądający mecz. A na stole pewnie kilka piw, chipsy. Wystarczy, że Ciebie nie będzie kilka godzin.
- Nathan! Ja rozumiem ciężki dzień w pracy! Ale, aż tak?
- Kochanie wróciłaś! – podszedł i chciał Ci sprzedać buziaka, lecz poczułaś od niego smród piwska. Więc się odsunęłaś
- Nie zbliżaj się, nie widzisz mam dziecko na rękach. I proszę w tej chwili wyłączyć telewizor posprzątać ten burdel na stole i na górę! – czasami po prostu robiłaś za jego mamusię. Bo sam by sobie nie poradził.
- Boże, co za kobieta. Pewnie okresu znowu dostała. – usłyszałaś jego mamrotanie, lecz puściłaś to mimo uszu.
Zajęłaś się małym. Nie brałaś jego łóżeczka, bo po co będzie spał z tobą na łóżku. Wykąpałaś go i położyłaś na pościeli i dałaś mu kilka zabawek by zajął się czymś gdy ty szybko weźmiesz prysznic. Właśnie wychodziłaś z wanny gdy poczułaś czyjeś dłonie na biodrach, wiedziałaś, że jest to Sykes. Odwrócił cię w swoją stronę i zaczął łapczywie całować, jego ręce zsunęły się na twój tyłek. Wiedziałaś, że gdy jest wkurzony, jego żądza wychodzi na wierzch. Wtedy jest brutalny. Nie dopuszcza cię do słowa. Taki Nathan zawsze Ci się podobał. Wiedziałaś, że [I.D.] bawi się na łóżku, ale w tej chwili pożądałaś Nathan’a tak jak on Ciebie. Podczas tych ostrych pocałunków nie było czasu na oddech. W pewnej chwili Nathan przyparł cię do zimnej ściany. I zaczął ustami zwiedzać twoją szyję, obojczyk oraz piersi. A ty zajęłaś się jego ubraniem. Zdjęłaś jego koszulkę i na świat wyszedł umięśniony tors. Spodni pozbył się sam. Razem z bokserkami. No i ujrzałaś jego kolegę. Patrząc sobie w oczy wiedziałaś, że Nath nie ma ochoty na szybki seks. Jemu najbardziej chodziło o grę wstępna. Po prostu jak sobie pan życzy. Znowu zaczął cię obdarowywać pocałunkami, wiedziałaś, że ślady zostaną. Ale czułaś, że coś Ci tu nie gra. Lecz przebiegły Nathan, żeby zrobić to dobrze, przyjemnie i szybko włożył w Ciebie swoje dwa cuda. Poruszał nimi w tobie szybko oraz precyzyjnie. Twój oddech stał się płytszy, a ręce powędrowały na jędrne pośladki Sykes’a aby zostawić tam ślad. Gdy czułaś, że przez tą małą przyjemność zaraz wybuchniesz Nath dołożył trzecie cudo. Kilka jego ruchów i wypuściłaś swoje soki na jego palce. On oblizał je i złożył na twoich ustach kolejny już tego wieczora dziki pocałunek, a podczas tej chwili rozkoszy gdy wasze języki tańczyły w zgodnym Nathan wszedł w Ciebie. Nie robił żadnej rozgrzewki i dał na najszybszy bieg. Oboje jęczeliście i krzyczeliście swoje imiona. Mistrz potrafił w szybkim tempie doprowadzić was oboje do orgazmu. Nie lubił po prostu robić tego wolno. A gdy był wkurzony to po prostu twoje nogi uginały się pod tobą. Nastąpił wielki wybuch i wasze soki zmieszały się ze sobą. Nadal tkwiliście w tej pozycji. Uspokajaliście się nawzajem.  Po chwili usłyszeliście:
- Am! – a w drzwiach do łazienki stał synek twojej siostry.
Nathan szybko wyszedł z Ciebie i zaczęliście się ubierać. Po ogarnięciu się Nath powiedział Ci na ucho.
- Nie martw się, niech się uczy od małego. – i dał Ci porządnego buziaka i wziął małego na ręce i poszliście zjeść trochę późną kolację.